niedziela, 26 stycznia 2014
Galaktyka świerszczy 2
Kiedyś (pod linkiem) http://maluk-ml.blogspot.com/2011/11/dabek.html pojawiło się jedno z moich lepszych zdjęć. Wczoraj ten sam dąbek był oblodzony i nie mogłem nie wykorzystać sytuacji. Był wiatr i poruszał gałązkami a że naświetlałem 4 sekundy nie mogły pozostać bez ruchu. Tamto jest poza konkurencją a to tak jak z następnymi częściami hitów filmowych. Jest następstwem sukcesu pierwszej części :)
sobota, 18 stycznia 2014
wtorek, 14 stycznia 2014
Leśni ludkowie
Moje modelki jak zwykle nie zdobędą laurów na miss lub mistera Universum i dlatego lubię i mogę je/ich fotografować :)
Jeszcze, żeby ta sepia nie właziła!
poniedziałek, 13 stycznia 2014
Bez wyjścia
Las zawsze jest piękny. Czasem tylko jest tak , że w jaką stronę nie pójdziesz nigdzie nie zaświeci słońce. A ja tak lubię się śmiać
piątek, 10 stycznia 2014
Z jesieni
Jak tak sobie chodzę po lesie, to ogromnie lubię sobie pogadać z napotkanymi ludźmi. Tu pogadałem sobie z kobitką i muszę powiedzieć, że lubiła pożartować :) Podwiozłem ją do jej Hondy marki Ukraina (jej słowa) i miałem z nią fajny ubaw :) A grzyby pewnie sprzedała na ryneczku :)
środa, 8 stycznia 2014
Indywiduum
Lepiej iść z prądem i się nie wyróżniać. Lepiej nie zadawać głupich pytań. Lepiej siedzieć cicho w zgodzie z zasadą "bierny, mierny ale wierny". Dlaczego? Bo jest bezpieczniej. To raz. Ale ważniejsze, że zamiast indywidualistą może okazać się, że jesteśmy zaledwie indywiduum. A to może zaboleć bardziej. Tak sobie to napisałem, bo ani myślę się wychylać.
niedziela, 5 stycznia 2014
50 metrów od leśniczówki
W związku z wysokimi cenami paliwa, postanowiłem oszczędzać. To znaczy wyjechałem z domu autem ale po 50 metrach zatrzymałem się i już dalej nie pojechałem. Zimą będę na plenery chyba chodził, latem odremontuję rower i będę jeździł rowerkiem. Tuż za moimi plecami jest las. Może nie jakaś dżungla albo puszcza ale las, w którym pracuję. Mam bardzo mało zdjęć lasu i czas to powoli nadrabiać. Nie od razu trafią się super zdjęcia ale jak to się mówi "kropla drąży skałę" i "nie od razu Kraków zbudowano" :)
czwartek, 26 grudnia 2013
Fotografia a wino
Niby brak punktów wspólnych a jednak. Na pewno łącznikiem między tymi dwoma zbiorami jestem ja. Zresztą tych zbiorów, w których jestem częścią wspólną jest jeszcze kilka ale dziś zajmiemy się tymi dwoma tj. fotografią i winem. Jeszcze tylko mała dygresja - nie potrzeba facetowi wiele zbiorów zainteresowań, wystarczy radość związana w wykonywanym zawodem, a nadmiar pasji wcale nie musi być dobry i nie świadczy o wartości człowieka. Dla mnie akurat idolem jest porucznik Columbo, który nic nie robił poza swoją pracą. O tym, że lubię robić zdjęcia już się przekonaliście. Część z was przekonała się też, że lubię robić wina. Zaczęło się jakieś 10-12 lat temu. Mam też taką przypadłość, że jak coś robię staram się zgłębić temat w stopniu jak największym jak tylko potrafię. Nie chcę robić wina w tzw. domowy sposób - czyli owoce + woda + cukier. Dzięki temu wino domowe kojarzy mi się z napojem nie do końca klarownym, słodkim ulepkiem z nutą posmaku octowego. Nie, tak nie chcę. Jak zatem zrobić aby było inaczej? Oczywiście czytać! Moją biblią w tym temacie jest „Domowy wyrób win” Jana Cieślaka. Jeśli ktoś chciałby spróbować zrobić sobie wino to bardzo polecam tą książkę. Od razu chciałbym powiedzieć, że dla mnie wino to nie tylko wino z winogron ale również z innych owoców. Takim docelowym winem, które chciałbym nauczyć się robić to wino wytrawne wieloowocowe. Niestety mam kłopoty z kwasowością moszczu a później również wina. Albo mi wytrawne wino wyjdzie zbyt kwaśne, albo zbyt puste. Oczywiście wino zbyt kwaśne można dosłodzić i je uratować ale już nie będzie wytrawne. Nasze owoce (w tym winogrona) mają zbyt dużo kwasów i zbyt mało cukrów aby „bez wspomagania” można było przyrządzić dobre wino. To wspomaganie to nic strasznego. To tylko cukier i drożdże winiarskie. I wiecie co jest najfajniejsze w robieniu wina? Dla mnie najlepsze jest to jak zleję winko, zabutelkuję i … dam je komuś. Nie to, żebym nie lubił pić ale jak komuś można sprezentować winko to jest super sprawa. Jest tylko z tym jeden kłopot ja chcę dawać wina dobre. Wino, które uznam za wadliwe muszę sam wypić lub wylać – co mi się kilka razy już zdarzyło. W każdym bądź razie robienie wina uczy cierpliwości, dokładności i daje w efekcie niesamowicie dużo radochy. Szkoda, że nie mam już wina z jabłek z jabłoni rosnącej w sadzie przy leśniczówce. Mówię wam palce lizać. A bohaterami dzisiejszej sesji były:
1. Wino z dzikiej róży z 2004 roku (to jasne, super klarowne) – moje najlepsze wino lecz niestety została mi tylko jedna butelka, po prostu niebo w gębie. Smak nieporównywalny z niczym innym. Jak się zamknie oczy to czuć nie tylko dziką różę ale i tą jesień, która była słoneczna, ciepła. To wino smakuje nawet moim dziewczynom, które nie cierpią alkoholu. Jak wypiję ostatnią kroplę tego wina to po prostu się popłaczę :(
2. Wino z czarnej porzeczki (to ciemne aż bordowe) - niestety tu nie doceniłem kwasów zawartych w tym owocu i jest bardzo kwaśne wino. I choć jest jeszcze pijalne zostawiam je już tylko do kupażu,
3. Wino z winogrona i jabłka z dodatkiem wina z czarnej porzeczki (to czerwone nieco jaśniejsze od wina z czarnej porzeczki) – wyszło bardzo mocne wino w granicach 17-18% alkoholu. Moim zdaniem jest trochę za mocne i nadmiar alkoholu powoduje lekki dyskomfort w smakowaniu wina, brak tu równowagi związanej z zawartością alkoholu,
4. Wino z jabłek, gruszek i głogu (to jasne lecz chowane z tyłu gdyż nie osiągnęło pełnego klaru) – wino o bardzo ciekawym smaku, półwytrawne (Balling 2), na pewno wino nie typowe. Dodatek głogu spowodował wzrost tanin w winie i przez to smak jest nieco goryczkowaty, ale za to bardzo indywidualny. Jednak z powodu braku klarowności nie nadaje się do rozdania.
poniedziałek, 23 grudnia 2013
Choinka
Jak co roku nie mogę się nadziwić, że to już Święta Bożegonarodzenia. Jakoś tak ktoś pstryknął palcami i cały rok przeleciał. A przecież dopiero co był styczeń, dopiero co myliłem się pisząc na wszelkich podaniach zamiast 2013 to 2012. Czary jakieś czy cuś? Życzę wam wszystkim odpoczynku na te święta. Pamiętajcie jednak o kaloriach aby nie przesadzić :) bo później trzeba będzie duuuużo kilometrów z kijkami zrobić :) I życzę wam spokoju i żeby żadne kłopoty nie zburzyły wam tych trzech niepowtarzalnych w roku dni.
Choineczka skromna ale za to naturalna :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
























