czwartek, 9 sierpnia 2012

wtorek, 7 sierpnia 2012

Kapliczka

Jest to dla mnie jedna z najurokliwszych kapliczek jakie znam. Stoi sobie około 6 km przed Cedynią jadąc od strony Gryfina. Jak byłem kilka lat temu u rodziny w Gryfinie to ją zauważyłem. Przez cały czas o niej pamiętałem. Teraz jechaliśmy na wycieczkę, też z rodzinką, do Cedyni oczywiście od razu przykuła naszą uwagę. Po powrocie do Gryfina decyzja zapadła - jadę nazajutrz skoro świt. O 5,00 obudziłem się, podreptałem do pokoju gdzie spał kuzyn żony, lekko ścisnąłem mu dużego palca u nogi i powiedziałem "wstawaj". W jedną stronę było niecałe 50 km. Myślę, że patrząc na mnie przez ten cały czas zastanawiał się czy czasem nie zwariowałem. Jak dojechaliśmy na wysokość kapliczki, stwierdziliśmy, że nie da się dojść do niej gdyż przez pola jest zdecydowanie za daleko. Zrobiłem z asfaltu ze dwa, trzy zdjęcia i zaczęliśmy szukać dojazdu. Po pół godzinie jazdy jakimiś polnymi drogami, a nawet drogami, których już dawno nikt nie użytkował (zielska na 2m) dotarliśmy do zagajnika za kapliczką oddalonego od niej o ok. 300 - 400 m. Ostatni odcinek przeszliśmy przez zboża, na nóżkach. Ale powiem wam szczerze, że z całego wyjazdu wakacyjnego najdłużej chyba będę wspominał ten plenerek z kuzynem. Chociaż on zastrzegł, że następnym razem jak będę miał zamiar przejeżdżać przez Gryfino on wieje z niego byle dalej :)) Kochany Zbysiu. Sama kapliczka postawiona z intencji ocalenia-uzdrowienia dziewczynki, napisane to jest na tabliczce. Nie tylko, że widok na nią jest rewelacyjny ale i widok "od niej" jest super (ostatnie zdjęcie). Jeśli czegoś dowiecie się przypadkiem lub celowo o historii tej kapliczki, jej fundatora lub małej dziewczynki, napiszcie.

poniedziałek, 30 lipca 2012

moimi oczami

No dobra, przyznam się. Nie potrafię tworzyć awangardy w fotografii. Spojrzenie na to co wokół mam raczej klasyczne, bez udziwnień i wodotrysków. Może jak bym ponakładał klatki, pocudował z winietami, teksturami i innymi zdobyczami współczesnej fotografii byłoby ciekawiej. Może... Nie potrafię. Tych kilka krajobrazów z wakacji dedykuję dziewczynie, która boi się pająków. Zdjęcia zrobione na Provii.

niedziela, 22 lipca 2012

Ludzie lasu

Już po wakacjach. Bardzo fajnie było. Nawet trochę fotografowałem, chociaż nie sądziłem, że będę miał okazję. Czy będzie na filmach coś ciekawego tego zaręczyć nie mogę. Zobaczymy po wywołaniu. Wakacje uważam za odbyte a co najważniejsze udane. Szkoda tylko, że wyjechaliśmy jak przyszła słoneczna pogoda. Ale nie można przecież mieć wszystkiego. Dziś trzy portrety zrobione jeszcze przed wakacjami. Z pierwszego jestem szczególnie zadowolony. Facet po tracheotomii układa sobie gałęziak podwożąc gałęzie na kupkę rowerem. Niestety u mnie w lesie ludzie muszą się nieźle napracować na kawałek ciepła. Nawiasem mówiąc ten pan daje mi się bardzo chętnie fotografować i lubię sobie z nim zamienić zawsze kilka słów. Na drugim zdjęciu właściciel kawałka swojego lasu, a na trzecim to Józiu - robotnik leśny - zielona wyspa optymizmu i dobrego humoru :)

czwartek, 12 lipca 2012

Ustków w detalu

To mi się podoba w fotografowaniu dworków, że można w jedno miejsce jechać wiele razy a za każdym razem znajdzie się coś innego, ciekawego. Nie wiem jak wam się spodobają ale ja polubiłem te dwie fotki poniżej. Jutro rano wyjeżdżam na tzw urlop. Wsiadam w auto, jadę gdzieś na północ, będę spał w samochodzie i nie będę myślał o pracy. Ahoj przygodo!

Sprzedam

Uwaga, mam przeznaczone do sprzedaży auto. Auto to jest marki Kia a dokładniej model Pride czyli Duma. Rozumiem, że duma koreańskiej myśli technicznej. Przygnębiające jest to, że nasza - polska myśl techniczna jest o wiele słabsza. Ale wracając do autka. Jest to rok 2000. Można powiedzieć, że wiernie mi służyło przez około 220 tys. km. Piszę około gdyż tyle jest na liczniku ale przez około roku linka od licznika była zerwana więc obraził bym moją Dumę gdybym nie wspomniał, że jeszcze należy doliczyć jej jakieś 15 tys. km. trochę ma przegnitą karoserię ale dla kogoś kto potrafi lepić z masy mącznej z dodatkiem papieru toaletowego to nie będzie wielki problem. Ciekawe są reflektory. W jednym wpadła mi podczas wymiany żarówka. No i tam już została. W drugim natomiast jest cmentarzysko much. czego niestety na zdjęciach niezbyt widać. Warto wspomnieć, że siedzenia mają niewielkie ślady użytkowania. A wiadomo, że ekologiczna, koreańska skóra może nie być bardziej wytrzymała od polskiej, naturalnej. Zapewniam, że autko jest jeżdżące. Zresztą może być wykorzystane w wielu innych celach. Np. jako karmnik na zimę dla ptaszków, albo buda dla psa. Może też służyć do artystycznych instalacji. Wolna wola. Aha, zapomniałbym dodać, że przez pierwsze trzy lata od kupna jeździła nim kobieta co dla niektórych może być ważne.

poniedziałek, 18 czerwca 2012

środa, 13 czerwca 2012

wtorek, 12 czerwca 2012