niedziela, 24 lipca 2011

wtorek, 19 lipca 2011

piątek, 15 lipca 2011

Wakacje nad morzem

Zabranie aparatu na plaże skutkuje takimi oto zdjęciami. Dodatkowo można go zapiaszczyć. Absolutnie nie polecam. Na swoje usprawiedliwienie mogę tylko dodać, że byłem już dość mocno poparzony słońcem. Stwierdziłem, że w ogóle mnie nie rajcuje robienie zdjęć na wakacjach. Do tego wystarczy Sony Ericsson. Może dlatego też, że dzieciaki mi wyrosły i zabrakło mi moich ulubionych modelek. Pewnie tak. Zresztą to pierwsze wczasy bez nich. Muszę to niestety wyartykułować. Wakacje bez moich córek to kicha totalna. Tylko się upić :( Te foty to gnioty bez dwóch zdań, "P" nie patrzcie na nie.









środa, 6 lipca 2011

Koźminek

Tak właśnie powinny wyglądać nasze dworki, pałace, zabytki. Koźminek maleńkie miasteczko na skraju wielkopolski. Zadbane, schludne bardzo mi się tam podobało mimo, iż nie mogliśmy wejść do obiektu. A znajduje się w nim przedszkole dlatego też myślę, że raczej nie powinno być kłopotów z wejściem do środka. Coraz bardziej brakuje mi aparatu z korekcją perspektywy. Walące się piony po prostu są nie do przyjęcia. Szczególnie to widać na zdjęciu z lampą. Uwiera mnie to jak kamień w bucie. Ma ktoś pożyczyć z pięć tysia?









niedziela, 3 lipca 2011

sobota, 2 lipca 2011

sobota, 4 czerwca 2011

Harvester i Forwarder czyli Grzesiek i Mariusz

Harvester to maszyna z głowicą ścinkową. Maszyna ta ścina drzewa, okrzesuje z gałęzi i tnie na odpowiednie wymiary. Wszystkim steruje komputer, który mierzy średnicę, długość wałków, masę drewna. Oczywiście głowicą jak i całą maszyną operuje człowiek. Grzesiu pracuje od niedawna na tej maszynie. Harvester zastępuje chyba z 20 osób.
Forwarder to maszyna służąca tylko do zrywki drewna. To co wytnie i potnie harvester forwarder musi zerwać do drogi wywozowej. Każda z tych maszyn kosztuje majątek. Powiem tylko, że opona do nich kosztuje min. 8000 zł. Myślę, że w operowaniu dżojstikami chłopaki reprezentują mistrzostwo świata. Zresztą nie każdy się nadaje do tej pracy. Kurs na operatora Harvestera kosztuje ok. 15 tysiaków. Przed kursem badana jest sprawność manualna kandydatów oraz koordynacja na specjalnych symulatorach. Po prostu kosmos.




















wtorek, 31 maja 2011

Szkółka

A praca na szkółce wre. A kobitki pielą chwasty w rządkach sadzonek. A łysy daje niemiłosiernie. A kilka postów temu pisałem o świetle rozproszonym w portrecie. A tu jest mega ostre. I Powiem szczerze, że takie ostre światło to nie powinno się w ogóle wyciągać aparatu. Ale co miałem zrobić jak cały czas piecze i piecze? Zresztą może to ostre światło zabiło tu art. Mam to w du… no w nosie to mam. Jeśli zdjęcia spodobają się moim kobitkom będę przeszczęśliwy :)





niedziela, 29 maja 2011

Szacunki

Co roku sporządzamy szacunki brakarskie. W młodszych drzewostanach szacujemy masę przeznaczoną do wycięcia za pomocą metody porównawczej lub masowej. Do niedawna była stosowana w takich drzewostanach metoda powierzchni próbnych, ale już jej nie stosujemy. Mierzyło się w niej ok. 10% drzew. W drzewostanach starszych tam gdzie każda sztuka jest o wiele grubsza mierzymy wszystkie drzewa do wycięcia na przyszły rok. Ustalamy ich masę i jakość. Na tej podstawie budowany jest plan finansowy nadleśnictwa. Tu przy pomiarze pierśnic (średnica drzewa na wysokości 1,3 m) pomagają mi, dzięki uprzejmości pani dyrektor, uczniowie z Technikum Leśnego w Męckiej Woli.



wtorek, 24 maja 2011

Czy forma jest treścią?

Dziś będzie refleksyjnie w tekście. W fotografii będzie też koszmar (przynajmniej dla mnie). Jak wracaliśmy z poprzedniego pleneru w trakcie rozmowy o fotografii Marcin rzucił sentencję, że „forma jest treścią” cytując kogoś tam. Siedząc na tylnym siedzeniu nie wszystko udaje mi się usłyszeć, więc być może nie do końca zrozumiałem, o czym była mowa (choć rozmawialiśmy o portretach) ale naszła mnie taka refleksja – „Czym dla każdego z nas jest fotografowanie dworków?” Jeździmy we czwórkę i myślę, że każdy z nas inaczej na nie patrzy. My to – architekt, historyk, informatyk i leśnik. Z pewnością ma to swoje przełożenie na punkt widzenia. I to jest właśnie najpiękniejsze. Jeden dworek a cztery zupełnie inne sposoby interpretacji. Nie będę wnikał jak chłopaki patrzą na fotografowanie dworków. Powiem jak ja to widzę. Przede wszystkim nie jest to dla mnie dokument. Nie interesuje mnie robienie zdjęć tylko po to, aby uwiecznić obiekt na zdjęciach. Chociaż też nie do końca tak jest. Czasami jak już nie mam pomysłu na zdjęcie, robię fotę (najczęściej jest to widok ogólny dworku), która ma go tylko udokumentować. Ja szukam w dworkach pewnych opowieści. Czasami można je łatwo określić. Na przykład – „najtrudniejszy pierwszy krok” albo „schody do nieba” albo „schody do nikąd”. A czasami nie da się tak tego określić jedną frazą. Jak fotografowałem okno w Bełdowie zarośnięte pajęczynami to pomyślałem „Boże te pajęczyny musiały tu rosnąć około 30-40 lat!!! Ile się w tym czasie wydarzyło. Ustrój w Polsce się zmienił, Widzew spadł do trzeciej ligi i wrócił do ekstraklasy, ja pokończyłem jakieś tam szkoły a te delikatne pajęczyny spokojnie, bez pośpiechu, systematycznie zarastały okno” . Skotniki były dla mnie taką kopalnią opowieści. Interesują mnie też dworki w okresie od ich upadku do teraz. Jak zobaczę jakiś współczesny gadżet, np. motor w piwnicy, czy ścianę wyklejoną gołymi laskami w pokoju przerobionym na miejsce schadzek to nie przepuszczę. Poza tym schody i okna to elementy bardzo metaforyczne. Z Moszczenicy lubię szczególnie zdjęcie z uciętą gwiazdą Dawida wymalowaną przez wandali i śladami po schodach. To jest to, o czym mówię. Tu historie może każdy opowiedzieć sobie swoją. Są dwa silne elementy, które jak dla mnie bardzo „gadają” na tym obrazku. Może tylko wytłumaczę się z „obciętej gwiazdy”. Dla mnie takie malunki na ścianach to szczyt głupoty, wandalizmu i niewyżycia. Nie chciałem temu nadawać jakiejś rangi jednak skoro już tam malunek się znalazł wykorzystałem go do zdjęcia. Szukając kompromisu specjalnie go uciąłem. Fajnie też jest powyobrażać sobie jak w dworkach tętniło życie w czasach ich świetności. Ale myślę, że nasz „kierownik ;))” ma tu dużo większe pole do popisu niż ja. Wracając do początkowej sentencji. Czy forma jest treścią? Cholera wie. Na pewno jest ważna. Może nawet najważniejsza. Ja jednak chciałbym odgraniczyć te dwa pojęcia. Dla mnie nigdy fotografia nie sprowadzała się tylko do formy. Być może to błąd. Być może. Ale dla mnie fotografia bez treści to puste słowo. Chociaż z drugiej strony ciągle brzmią mi w uszach słowa Jerzego Stuhra, że sztuka to forma! W muzyce główną rolę spełnia melodia. Ale wyobraź sobie „Niech żyje bal” bez słów Agnieszki Osieckiej czy „Chcemy być sobą” Perfectu z innymi słowami. Zresztą forma jest łatwa do zdefiniowania. W fotografii są to plamy, kreski, odcienie, kolory i wszystko to, co składa się na obraz w muzyce to nutki i ich układ. Ale co jest treścią? To, co sobie wyobrażamy oglądając zdjęcie jest treścią? Czy to, co chcemy przekazać robiąc zdjęcie? A może to, o czym mówi fotografia dokumentalna? Na całe to zagadnienie mam jasną i prostą odpowiedź. NIE WIEM. Po prostu jest to dla mnie zbyt skomplikowane.
Niestety ze Srebrnej i Sławęcina zdjęcia zostały skopane przez mojego najdroższego i najulubieńszego Sixa. Chyba wezmę z nim rozwód.

Sławęcin







Srebrna